czwartek, 3 listopada 2011

Ogłoszenie

W sobotę 5 listopada b.r. na zaproszenie Rycerzy Jasnogórskich x. Wojciech Grygiel FSSP będzie celebrował mszę św. w nadzwyczajnej formie rytu rzymskiego tzw. trydencką dla ich gości z Niemiec (kazanie będzie w języku niemieckim) w Kaplicy Różańcowej na Jasnej Górze o godz. 8.oo rano. Serdecznie zapraszamy.

piątek, 29 lipca 2011


Wszystkie osoby zamieszkujące na terenie Czestochowy i okolic, które są zainteresowane uczestnictwem we Mszy świętej w nadzwyczajnej formie rytu rzymskiego (tzw."Mszy trydenckiej") prosimy o kontakt

e-mail: tridentinaczestochowa@gmail.com

środa, 27 lipca 2011


„Mszał Rzymski ogłoszony przez Pawła VI jest zwyczajnym wyrazem zasady modlitwy (Lex orandi) Kościoła katolickiego obrządku łacińskiego. Jednakże, Mszał Rzymski ogłoszony przez św. Piusa V i wydany po raz kolejny przez bł. Jana XXIII powinien być uznawany za nadzwyczajny wyraz tej samej zasady modlitwy (Lex orandi) i musi być odpowiednio uznany ze względu na czcigodny i starożytny zwyczaj. Te dwa wyrazy zasady modlitwy (Lex orandi) Kościoła nie mogą w żaden sposób prowadzić do podziału w zasadach wiary (Lex credendi). Są to bowiem dwie formy tego samego Rytu Rzymskiego.”

Benedykt XVI, Motu Proprio Sumorum Pontificum

wtorek, 26 lipca 2011

Teologiczna atrakcyjność Mszy trydenckiej

Wykład wygłoszony w Nowym Jorku w dniu 9 maja 1995 w czasie konferencji zorganizowanej przez środowiska „ChristiFideles” i „Keep the Faith”

MSZA trydencka to ryt Mszy, który został ustalony przez papieża Piusa V na polecenie Soboru Trydenckiego i ogłoszony 5 grudnia 1570 r. Mszał Piusa V zawiera stary rzymski ryt Mszy, oczyszczony z różnych dodatków i zmian. Wprowadzając ten ryt jako obowiązujący, Papież zachował jako prawomocne inne ryty, mające przynajmniej 200 lat. Dlatego też bardziej poprawnym jest nazywanie tej Mszy liturgią papieża Piusa V.

Wiara i liturgia

Od samego początku Kościoła wiara i liturgia były ze sobą ściśle związane. Widoczny tego dowód można znaleźć w dokumentach Soboru Trydenckiego. Ogłosił on uroczyście, że Ofiara Mszy świętej jest w centrum liturgii katolickiej, wbrew herezji Marcina Lutra, który zaprzeczał, że Msza jest ofiarą. Wiemy z historii rozwoju wiary, że doktryna ścisłego związku wiary i liturgii została autorytatywnie wyrażona przez Magisterium, w nauczaniu papie ży i soborów. Wiemy również, że wcałym Kościele, a szczególnie wKościołach Wschodnich, wiara była najistotniejszym czynnikiem w rozwoju i kształtowaniu liturgii, szczególnie w przypadku Mszy świętej.

Są na to przekonujące argumenty z pierwszych wieków Kościoła. Papież Celestyn I pisał do biskupów Galii w roku 422: Legem credendi, lex statuit supplicandi — reguła modlitwy stanowi regułę wiary. Zasada ta była później często wyrażana sformułowaniem lex orandi, lex credendi— reguła modlitwy jest regułą wiary.

Kościoły prawosławne zachowały wiarę dzięki liturgii. Jest to bardzo ważne zważywszy na to, że Papież w swoim ostatnim liście (ogłoszonym siedem dni temu)* napisał, iż Kościół łaciński musi nauczyć się wiele od Kościołów Wschodnich, szczególnie w odniesieniu do liturgii…

Orzeczenia Soboru

Często nie zauważa się faktu istnienia dwóch typów orzeczeń i decyzji soborowych: doktrynalnych (teologicznych) i dyscyplinarnych. Większość soborów i synodów wypowiadała się zarówno w sprawach doktrynalnych, jak i dyscyplinarnych. Niektóre nie podejmowały zagadnień dyscyplinarnych. Są też takie, które owocowały wyłącznie orzeczeniami dyscyplinarnymi. Wiele z soborów wschodnich, odbywających się po Soborze Nicejskim, zajmowało się jedynie zagadnieniami wiary. Drugi Synod in Trullo w 691 r. był synodem ściśle wschodnim, zwołanym tylko dla wydania orzeczeń i decyzji dyscyplinarnych, dotyczących Kościołów Wschodnich, których sprawy zostały zaniedbane podczas poprzednich soborów. Wprowadził on dyscyplinę tak wówczas potrzebn ą tym Kościołom, zwłaszcza Kościołowi w Konstantynopolu. Wspomniane rozróżnienie ważne jest dlatego, że Sobór Trydencki w sposób wyraźny wydał orzeczenia obydwu typów. Wdokumentach tego soboru znajdujemy rozdziały i kanony zawierające orzeczenia wyłącznie w sprawach wiary, a potem, w dokumentach prawie wszystkich sesji, po rozdziałach i kanonach teologicznych znajdują się orzeczenia w sprawach wyłącznie dyscyplinarnych. We wszystkich kanonach teologicznych znajdujemy orzeczenie, że każdy, kto sprzeciwia się decyzjom Soboru, jest wyłączony ze wspólnoty — anathema sit. Natomiast Sobór nigdy nie nakłada anatemy w sprawach czysto dyscyplinarnych.

Sobór Trydencki o Mszy świętej

Przyjrzyjmy się temu, co Sobór Trydencki orzekł o Mszy świętej. Wskazałem już na związek pomiędzy wiarą a modlitwą i liturgią, a zwłaszcza między wiarą a najwyższą liturgiczną formą Kultu Bożego. Ten związek znalazł klasyczny wyraz w orzeczeniach Soboru Trydenckiego, który zajmował się tym tematem na trzech sesjach: na trzynastej w październiku 155ą r., na dwudziestej wlipcu 1562 r., poświęconej Sakramentowi Eucharystii, a zwłaszcza na dwudziestej drugiej we wrześniu 1562 r., której efektem są dogmatyczne rozdziały i kanony dotyczące Najświętszej Ofiary Mszy świętej. Wśród dokumentów Soboru jest również osobny dekret dotyczący tego, czego powinno się przestrzegać, a czego unikać w celebracji Mszy. W tym dokumencie znajdujemy klasyczne i centralne orzeczenie, autorytatywną i oficjalną wypowiedź Kościoła na ten temat. We wspomnianym dekrecie najpierw podejmowane jest zagadnienie natury Mszy świętej. Marcin Luter jasno i otwarcie zanegował istotę Mszy twierdząc, że nie jest ona ofiarą. Jest prawdą, że reformatorzy, aby nie wprowadzać zamętu wśród zwykłych wiernych, nie od razu usunęli ze swej liturgii te elementy, które odzwierciedlały prawdziwą wiarę i były niezgodne z ich doktrynami (na przykład pozostawiono podniesienie Hostii pomiędzy Sanctus i Benedictus). Dla Lutra i jego następców nabożeństwo składało się głównie z kaznodziejstwa jako sposobu nauczania i zbudowania wiernych, przeplatanego modlitwami i hymnami. Przyjmowanie Komunii świętej miało jedynie drugorzędne znaczenie. Luter nadal głosił wiarę w obecność Chrystusa w chlebie w momencie jego przyjmowania, ale gwałtownie negował ofiarny charakter Mszy świętej. Dla niego ołtarz nigdy nie mógłby być miejscem składania ofiary. Jak łatwo można zrozumieć, z tej negacji wypływają ułomności protestanckiej liturgii, która jest zupełnie różna od liturgii Kościoła katolickiego. Zrozumiałe staje się również dlaczego Sobór Trydencki określił część wiary katolickiej, dotyczącą natury Ofiary Eucharystycznej, stwierdzając, że ma ona rzeczywistą moc zbawczą. W Ofierze Jezusa Chrystusa kapłan zastępuje samego Chrystusa. Po wyświęceniu kapłan jest prawdziwym alter Christus — „drugim Chrystusem“. Na mocy Konsekracji chleb zamienia się w Ciało Chrystusa, a wino — w Jego Krew. To odnowienie Ofiary Chrystusa jest uwielbieniem Boga. Sobór precyzuje, że ta ofiara nie jest nową ofiarą, niezależną od jedynej Ofiary Krzyża. Przeciwnie, jest ona w pełni zależna od jedynej Ofiary Krzyża, czyniąc ją obecną w bezkrwawy sposób, tak że Ciało i Krew Chrystusa są substancjalnie obecne, pozostając pod postaciami chleba i wina. W związku z tym we Mszy nie ma nowej zasługi ofiarnej, lecz raczej jest w niej nieustannie uskuteczniany lub urzeczywistniany przez Chrystusa nieskończony owoc krwawej Ofiary Krzyża.

Ten sam dokument stanowi ponadto, że akt składania Ofiary zawiera się w konsekracji. Offertorium czyli ofiarowanie (przez które chleb i wino są przygotowywane do konsekracji) oraz Komunia święta, są integralnymi częściami Mszy, lecz nie należą do jej istoty. Istotą Mszy świętej jest konsekracja, przez którą kapłan działając „w osobie Chrystusa” i w ten sam co On sposób, wypowiada konsekrujące słowa Chrystusa.

Dlatego też Msza nie jest i nie może być tylko celebracją Komunii św. lub wspomnieniem albo pamiątką Ofiary Krzyża, lecz jest raczej prawdziwym, bezkrwawym uobecnieniem tej samej Ofiary. Z tego też powodu jest ona skutecznym odnowieniem Ofiary Krzyża. Jest to w istocie uwielbienie Boga ofiarowane Jemu samemu. To uwielbienie słusznie zawiera wsobie inne elementy: wychwalanie Boga, dziękczynienie za wszystkie otrzymane łaski, smutek z powodu popełnionych grzechów, prośby w koniecznych potrzebach. Oczywiście Msza może być ofiarowana w jednej lub w kilku wspomnianych intencjach. Cała ta doktryna została ustalona oraz ogłoszona w rozdziałach i kanonach dwudziestej drugiej Sesji Soboru Trydenckiego.

Trydenckie anatemy

Różne konsekwencje wynikają z tej tak określonej teologicznej natury Mszy świętej. Po pierwsze — Kanon Mszy świętej. W liturgii rzymskiej zawsze był tylko jeden Kanon, który został wprowadzony przez Kościół wiele wieków temu. Sobór Trydencki wyraźnie stwierdził w Rozdziale 4., że ten Kanon jest wolny od błędu i że nie zawiera niczego, co nie byłoby pełne świętości i pobożności oraz co nie wznosiłoby wiernych do Boga. Jego układ opiera się na słowach naszego Pana Jezusa Chrystusa, Tradycji apostolskiej i zarządzeniach świętych papie ży. Kanon 6. z Rozdziału 4. grozi ekskomuniką tym, którzy twierdziliby, że Kanon Mszy św. zawiera błędy i z tego powodu powinien być zniesiony. W Rozdziale 5. Sobór stwierdził, że natura ludzka wymaga zewnętrznych znaków, aby podnieść ducha do spraw boskich. Z tego powodu Kościół wprowadzi ł pewne obrzędy oraz znaki: ciche i głośne modlitwy, błogosławieństwa, świece, kadzidła, szaty i inne. Wiele z tych znaków ma swe początki w przykazaniach Apostołów lub w Tradycji apostolskiej.

Przez te widzialne znaki wiary i pobożności jest podkreślana natura Ofiary. Znaki te wzmacniają i zachęcają wiernych do medytacji nad Boskimi składnikami zawartymi w Ofierze Mszy świętej. Aby zabezpieczyć tę doktrynę, Kanon 7. grozi ekskomuniką wszystkim tym, którzy uważaliby te zewnętrzne znaki za wprowadzające nie pobożność lecz bezbożność. Jest to przykładem tego, co rozważałem wcześniej: tego rodzaju orzeczenia, z sankcjami zawartymi w kanonach mają znaczenie teologiczne, a nie tylko dyscyplinarne. W Rozdziale 6. Sobór podkreśla pragnienie Kościoła dotyczące przyjmowania Komunii św. przez wszystkich wiernych obecnych na Mszy św., ale stanowi jednocześnie, że nawet jeżeli tylko kapłan odprawiający Mszę przyjmuje Komunię, Msza taka nie powinna być nazywana prywatną i dlatego krytykowana lub zabroniona. W takim przypadku wierni przyjmują Komunię duchowo. Dalej czytamy, że wszystkie ofiary, składane przez kapłana jako sprawującego publiczną posługę w Kościele, są składane za wszystkich członków Mistycznego Ciała Chrystusa. Dlatego też Kanon 8. grozi ekskomuniką wszystkim tym, którzy twierdziliby, że takie Msze są zakazane i powinny być zabronione — kolejne orzeczenie teologiczne.

Rozdział 8. jest poświęcony szczególnemu językowi nabożeństwa, używanemu podczas Mszy św. Wiadomo, że wszystkie religie mają własny język sakralny używany w sprawowaniu kultu. W Kościele rzymsko–katolickim przez pierwsze trzy wieki takim językiem był język grecki, stosowany powszechnie wświecie łacińskim. Począwszy od czwartego wieku powszechnym językiem wImperium Rzymskim stawała się łacina. Łacina pozostawała przez wieki jedynym językiem kultu w Kościele rzymsko–katolickim. W sposób zupełnie naturalny łacina stała się językiem rytu rzymskiego i centralnego aktu kultu sprawowanego w tym rycie — Mszy świętej. Ten stan rzeczy trwał nawet wówczas, gdy łacina została zastąpiona jako żywy język przez różne języki romańskie.

Sobór Trydencki o łacinie i ciszy

Dochodzimy teraz do pytania: dlaczego po raz kolejny nie zmienić języka liturgicznego? Odpowiadamy: Boska Opatrzność stanowi nawet o rzeczach drugorzędnych. Na przykład Palestyna, a w niej Jerozolima, jest miejscem Odkupienia dokonanego przez Chrystusa, a Rzym jest centrum Kościoła. Piotr nie urodził się w Rzymie. Przybył tam. Dlaczego? Było to centrum Imperium Rzymskiego, a to znaczyło wówczas — centrum świata. Takie jest praktyczne podłoże rozprzestrzeniania się wiary w Imperium Rzymskim. Podłoże czysto ludzkie, historyczne. Ale w oczywisty sposób zamierzone przez Bożą Opatrzność.

Podobny proces można dostrzec nawet w innych religiach. Dla muzułmanów stary język arabski jest martwy, a mimo to pozostaje językiem ich liturgii, ich kultu. Dla hinduistów — sanskryt. Z powodu koniecznej więzi z nadprzyrodzonością, nabożeństwo w sposób naturalny wymaga odrębnego, własnego języka religijnego, który nie powinien być językiem potocznym. Ojcowie Soboru wiedzieli bardzo dobrze, że większość wiernych uczestniczących we Mszy św. ani nie rozumiała łaciny, ani też nie była w stanie przeczytać tłumaczeń. Większość ludzi była wówczas niepiśmienna. Ojcowie wiedzieli również, że we Mszy zawarte jest bardzo wiele pouczeń dla wiernych. Pomimo tego nie podzielali poglądu protestantów, że konieczną rzeczą jest celebrowanie Mszy świętej wyłącznie w językach narodowych. W celu odpowiedniego pouczenia wiernych, Sobór nakazał, że wszędzie ma być przestrzegany starożytny obrzęd przyjęty przez święty Kościół Rzymski — Matkę i Nauczycielkę wszystkich kościołów, a troska o dusze ma obejmować wyjaśnianie centralnej tajemnicy Mszy św.

Kanon 9. grozi ekskomuniką tym, którzy twierdziliby, że język Mszy musi być tylko językiem narodowym. Warto zauważyć, że zarówno w samym rozdziale, jak i w kanonie, Sobór Trydencki odrzucił tylko „wyłączność” języka narodowego w świętych obrzędach. Z drugiej strony, trzeba raz jeszcze przypomnieć sobie, że te różne soborowe regulacje nie mają tylko charakteru dyscyplinarnego. Są zbudowane na fundamencie doktrynalnym i teologicznym, który zawiera w sobie samą wiarę.

Powodów takiego stanowiska należy się doszukiwać przede wszystkim w szacunku należnym tajemnicy Mszy św. Dekret, który został wydany zaraz po ogłoszeniu wspomnianych zarządzeń, dotyczący tego, czego powinno się przestrzegać, a czego unikać w sprawowaniu Mszy św., stanowi, że „brak szacunku nie może być oddzielony od niezbożności”. Z brakiem szacunku zawsze związana jest niezbożność. Ponadto, Sobór chciał zagwarantować tożsamość treści wyrażanych przez Mszę, a precyzja języka łacińskiego strzeże tej tożsamości przed złymi rozumieniami i potencjalnymi błędami, wynikającymi z braku precyzji lingwistycznej.

Z tych powodów Kościół zawsze bronił języka sakralnego i nawet jeszcze niedawno papież Pius XI wyraźnie stwierdził, że język ten powinien być „non vulgaris”. Z tych samych powodów Kanon 9. nałożył ekskomunikę na tych, którzy twierdziliby, że ryt Kościoła Rzymskiego, w którym część Kanonu i słowa Konsekracji są wypowiadane po cichu, musi być potępiony. Nawet cisza ma uzasadnienie teologiczne.

W końcu w pierwszym kanonie dekretu o reformie z dwudziestej drugiej sesji Soboru Trydenckiego znajdujemy inne zarządzenia, które mają raczej charakter dyscyplinarny, ale dopełniają część doktrynalną, gdyż nie ma niczego skuteczniejszego w prowadzeniu wiernych do głębszego zrozumienia tajemnicy niż życie i przykład sług kultu. Powinni oni dostosować swoje życie i zachowanie do celu swej służby, co ma przejawiać się w ich stroju, zachowaniu imowie. We wszystkim tym powinni być godni, skromni i pobożni. Powinni również unikać nawet drobnych uchybień, gdyż w ich przypadku by- łyby uznane za ciężkie. Dlatego też przełożeni mają wymagać od nich sposobu życia zgodnego z całą tradycją zachowania się stosownego dla stanu duchownego.

Msza Piusa V i Msza Pawła VI

Możemy teraz w większym stopniu docenić oraz lepiej zrozumieć teologiczne zaplecze i podstawę dyskusji oraz zarządzeń Soboru Trydenckiego, dotyczących Mszy św. jako szczytu świętej liturgii. W zestawieniu z poważnym wyzwaniem ze strony protestantyzmu widać teologiczną atrakcyjność Mszy trydenckiej nie tylko dla określonego okresu historycznego, ale również jako punktu odniesienia dla Kościoła i dla liturgicznej reformy Soboru Watykańskiego II.

Musimy przede wszystkim określić tu właściwe znaczenie tej reformy. W odniesieniu do Mszy trydenckiej podkreślamy znaczenie poprawnego zrozumienia, czym była Msza papieża Piusa V, która spełniła życzenia Ojców Soboru Trydenckiego. Musimy teraz zaznaczyć, że właściwa nazwa Mszy Soboru Watykańskiego II powinna brzmieć: Msza posoborowej komisji liturgicznej. Zwyk łe spojrzenie na soborową Konstytucję o liturgii od razu wskazuje, że wola Soboru i wola komisji często nie są ze sobą zgodne, a nawet wprost sprzeczne. Przyjrzymy się pokrótce głównym różnicom między tymi reformami liturgicznymi oraz temu, co możemy nazwać ich teologiczną atrakcyjnością. Po pierwsze, w odpowiedzi na herezję protestancką Msza Piusa V uwyraźnia centralną prawdę o Mszy świętej jako Ofierze, opierając się na dyskusjach teologicznych i poszczególnych orzeczeniach Soboru. Msza Pawła VI (nazywana tak, gdyż komisja liturgiczna powołana dla przeprowadzenia reformy po Vaticanum II pracowała w ostatecznym rozrachunku na odpowiedzialność Papieża) kładzie raczej nacisk na integralną część Mszy — na Komunię, czego efektem jest przekształcenie Ofiary w coś, co może być nazwane posiłkiem. Wielkie znaczenie, jakie w nowej Mszy zostało przypisane czytaniom i kaznodziejstwu, jak również pozostawienie księdzu możliwości dodawania własnych przemówień i wyjaśnień, jest kolejnym przejawem tego, co może być nazwane adaptacją do protestanckiej koncepcji kultu. Francuski filozof Jean Guitton mówi, że papież Paweł VI ujawnił mu, iż jego (tj. Papieża) intencją było jak największe upodobnienie nowej liturgii katolickiej do nabożeństwa protestanckiego. Oczywiście konieczne jest zweryfikowanie prawdziwego znaczenia tej uwagi, jako że oficjalne wypowiedzi Pawła VI — zwłaszcza jego doskonała encyklika eucharystyczna Mysterium Fidei z roku 1965, wydana przed zakończeniem Soboru, jak również Credo Ludu Bożego — ukazują jego absolutną ortodoksję. Jak zatem możemy wyjaśnić tę przeciwstawną wypowiedź?

W tym samym świetle możemy próbować zrozumieć nowe usytuowanie ołtarza i kapłana. Zgodnie z dobrze udokumentowanymi pracami ks. prałata Klausa Gambera, dotyczącymi pozycji ołtarza wstarych bazylikach rzymskich i gdzie indziej, kryterium dawnego umiejscowienia ołtarza polegało nie na tym, że powinien on być zwrócony do zgromadzonych wiernych, lecz raczej na tym, że miał być skierowany ku wschodowi, symbolizującemu wschodzące słońce — Chrystusa, który ma być otoczony kultem. Zupełnie nowe ustawienie ołtarza i kapłana (polegające na zwróceniu ku wiernym), dawniej zabronione, staje się dzisiaj wyrazem rozumienia Mszy jako spotkania wspólnoty.

Po drugie, w starej liturgii Kanon jest centrum Mszy jako Ofiary. Zgodnie ze świadectwem Soboru Trydenckiego, Kanon ma swoje źródła w Tradycji apostolskiej, a jego treść została w swej istocie ostatecznie ustalona w czasach Grzegorza Wielkiego, tj. około roku 600. Kościół Rzymski nigdy nie miał innych Kanonów. Nawet na obecność słów mysterium fidei w formule Konsekracji mamy dowody w dokumentach papieża Innocentego III (myślę tu o dokumencie związanym z objęciem urzędu przez arcybiskupa Lyonu). Nie wiem, czy większość reformatorów liturgii znała ten fakt. św. Tomasz z Akwinu w osobnym artykule uzasadnia obecność słów mysterium fidei, a Sobór Florencki wyraźnie potwierdza ich obecność w formule Konsekracji.

Obecnie, w nowej liturgii słowa mysterium fidei zostały wyeliminowane ze słów Konsekracji. Dlaczego? W nowej liturgii znajdujemy również pozwolenie na nowe modlitwy eucharystyczne. Druga z nich (która nie wspomina o ofiarnym charakterze Mszy św.) — posiadając tę zaletę, że jest najkrótsza — praktycznie wszędzie zastąpiła stary Kanon Rzymski. Zatracono przez to całą głębię rozumień teologicznych danych przez Sobór Trydencki. Tajemnica Boskiej Ofiary jest uobecniana w każdym rycie, chociaż w różny sposób. We Mszy łacińskiej Sobór Trydencki podkreślił ją przez ciche odmawianie Kanonu po łacinie. W nowej Mszy zastąpiono to głośnym recytowaniem modlitwy eucharystycznej. Po trzecie, reforma, która nastąpiła po Soborze Watykańskim II zniszczyła lub zmieniła znaczenie większości bogatej symboliki w liturgii (chociaż pozostaje ona cały czas obecna w rytach wschodnich). Znaczenie tej symboliki było podkreślane przez Sobór Trydencki… Ubolewał nad tym nawet znany ateistyczny psychoanalityk, który nazwał Sobór Watykański II „soborem księgowych”.

Wulgaryzacja Mszy świętej

Jest pewna zasada teologiczna, która została zupełnie odrzucona przez reformę posoborową, chociaż potwierdził ją zarówno Sobór Trydencki jak Sobór Watykański II — w tym ostatnim przypadku po długiej i rzeczowej dyskusji. (W dyskusji tej uczestniczyłem i mogę zaświadczyć, że jasne postanowienia podane w ostatecznym tekście soborowej Konstytucji potwierdzają ową zasadę). Zasad ta brzmi: język łaciński ma być zachowany w rycie łacińskim. Ojcowie Soboru, podobnie jak Ojcowie Soboru Trydenckiego, wyrazili zgodę na używanie języka narodowego tylko jako wyjątku. Ale dla reformy Pawła VI wyjątek stał się regułą. Teologiczne powody, podane przez oba sobory na rzecz pozostawienia łaciny we Mszy św., ukazują swoją zasadność teraz, gdy reforma liturgiczna wprowadziła wyłączne posługiwanie się językami narodowymi. Często zwulgaryzowały one Mszę samą w sobie, a tłumaczenia z oryginału łacińskiego zaowocowały bardzo poważnymi nieporozumieniami i błędami doktrynalnymi. Ponadto brak pozwolenia na używanie języków narodowych w kulcie dotyczył dawniej nie tylko ludzi nie umiejących czytać, ale również ludów zupełnie różniących się od siebie. Teraz, gdy różne języki i dialekty są używane w kulcie przez katolików z różnych plemion i narodów, żyjących obok siebie w świecie, który staje się z dnia na dzień coraz mniejszy, ta Wieża Babel wspólnego nabożeństwa przynosi jako skutek zagubienie zewnętrznej jedności Kościoła, który — rozproszony po całym świecie — był kiedyś zjednoczony, gdy mówił jednym głosem. W wielu wypadkach stało się to również przyczyną wewnętrznych rozłamów nawet w obrębie samej Mszą św., która powinna być duszą i centrum zewnętrznej i wewnętrznej zgody pomiędzy katolikami całego świata. Mamy wiele, wiele przykładów rozłamów i niezgody spowodowanych wprowadzeniem języków narodowych… I jeszcze jedna myśl. Przedtem każdy ksiądz w całym świecie mógł odprawić Mszę po łacinie dla każdej wspólnoty wiernych i wszyscy księża mogli zrozumieć łacinę. Niestety, dziś żaden ksiądz nie jest w stanie odprawić Mszy dla wszystkich ludzi z całego świata. Musimy przyznać, że już w kilka dziesięcioleci po reformie języka liturgicznego utraciliśmy możliwość wspólnego modlenia się i śpiewu nawet na największych światowych spotkaniach, takich jak Kongresy Eucharystyczne, czy nawet podczas spotkań z Papieżem, będącym ośrodkiem jedności Kościoła. Nie umiemy już modlić się i śpiewać wspólnie. Musimy wreszcie poważnie rozważyć zachowanie sług ołtarza w świetle nauki Soboru Trydenckiego. Sobór podkreślał głębię powiązania życia duchownych ze sprawowaną przez nich świętą służbą. Właściwe zachowanie się księży, ich sposób życia, strój, postępowanie, postawa zachęcają wiernych do przyjmowania tego, co oni mówią i czego nauczają. Niestety, pożałowania godne postępowanie wielu duchownych często zaciera różnicę pomiędzy sługą ołtarza a człowiekiem świeckim, uwypuklając jednocześnie różnicę pomiędzy sługą ołtarza a alter Christus — „drugim Chrystusem”.

Podsumowując nasze rozważania, możemy powiedzieć, że teologiczna atrakcyjność Mszy trydenckiej pozostaje w związku z teologiczną niepoprawności ą Mszy posoborowej. Z tego powodu katolik przywiązany do tradycji teologicznej powinien w dalszym ciągu — w duchu posłuszeństwa prawowitym przełożonym — wyrażać uprawnione pragnienie i duchową preferencję dla Mszy trydenckiej.

Kardynał Alfons M. Stickler, SDB

Na podstawie oryginalnego tekstu angielskiego zamieszczonego w kwartalniku „The Latin Mass Magazine” (lato 1995).

P R Z Y P I S :

* Chodzi o list Orientale lumen z 2 maja 1995 (przyp. red.).

czwartek, 7 lipca 2011

Konstytucja Apostolska św. Piusa V "Quo Primum Tempore"

Pius V

QUO PRIMUM TEMPORE

o ustanowieniu Wiecznego Kanonu Mszy św.

Konstytucja Apostolska Jego Świątobliwości Papieża św. Piusa V

14 lipca 1570 r.

Pius, Biskup, Sługa Sług Bożych Na wieczną rzeczy pamiątkę

Do Naszych Czcigodnych Braci: Patriarchów, Prymasów, Arcybiskupów, Biskupów, i innych Miejscowych Ordynariuszy w Pokoju i Łączności ze Stolicą Apostolską

Czcigodni Bracia, zdrowie i Błogosławieństwo Apostolskie!

Po wyniesieniu Nas na tron apostolski, z zadowoleniem skoncentrowaliśmy Nasz umysł i energię, i skierowaliśmy wszystkie Nasze myśli na kwestię zachowania nieskazitelnym publicznego kultu Kościoła; i dołożyliśmy starań, z Bożą pomocą, wszelkimi środkami naszej władzy, do osiągnięcia tego celu.

Zważywszy, iż, pośród innych dekretów Świętego Soboru Trydenckiego, powierzono nam również obowiązek zrewidowania i ponownego wydania świętych ksiąg, a mianowicie Katechizmu, Mszału i Brewiarza; i zważywszy, że z woli Bożej wydaliśmy Katechizm dla nauczania wiernych oraz gruntownie zrewidowany Brewiarz, następnie, dla właściwego wywiązania się z Boskiego Urzędu, aby Mszał i Brewiarz były w doskonałej harmonii, co jest prawe i właściwe (uznając, iż jest zupełnie stosownym, aby w Kościele był jeden tylko odpowiedni rodzaj psalmodii [melodii śpiewanego psalmu – przyp. tłum.] i jeden jedyny ryt odprawiania Mszy św.), uznaliśmy za konieczne natychmiast skierować Naszą uwagę na to, co jeszcze pozostało do zrobienia, a mianowicie, przeredagowanie Mszału tak szybko, jak to tylko możliwe.

Postanowiliśmy więc przekazać to zadanie wybranemu komitetowi uczonych; a oni, porównując na każdym etapie swojej pracy i z najwyższą uwagą starożytne kodeksy z Naszej Watykańskiej Biblioteki oraz odpowiednie (oryginalne lub poprawione) kodeksy z innych źródeł, konsultując to ponadto z pismami uznanych starożytnych autorów, którzy zapisali nam w testamencie treści dotyczące odprawianych świętych rytów, odtworzyli w ten sposób sam Mszał w pierwotnej formie i rycie świętych Ojców. Gdy efekty tej pracy zostały poddane dokładnemu rozpatrzeniu, a następnie poprawieniu, wówczas My, po głębokim rozważeniu, nakazaliśmy, iż końcowy ich wynik będzie bezzwłocznie wydrukowany i wydany w Rzymie, tak aby wszyscy mogli cieszyć się owocami tej pracy: aby księża wiedzieli jakich modlitw używać, oraz jakich odtąd, przy odprawianiu Mszy św., rytów i ceremonii przestrzegać.

Dlatego więc, aby wszyscy i wszędzie zaadaptowali i przestrzegali tego, co zostało im przekazane przez Święty Kościół Rzymski, Matkę i Nauczycielkę wszystkich innych Kościołów, będzie odtąd bezprawiem na zawsze w całym świecie chrześcijańskim śpiewanie albo recytowanie Mszy św. według formuły innej, niż ta przez Nas wydana; nakaz ten ma zastosowanie do wszystkich kościołów i kaplic, patriarchalnych, kolegialnych i parafialnych, świeckich bądź należących do zgromadzenia religijnego, czy to męskiego (włączając w to wojskowe) czy żeńskiego, w których Msze św. winny być śpiewane głośno w prezbiterium lub recytowane prywatnie, zgodnie z rytami i zwyczajami Kościoła Rzymskiego; ma to zastosowanie nawet wówczas, jeżeli wymienione kościoły zostały w jakikolwiek sposób zwolnione, czy to przez indult Stolicy Apostolskiej, czy przez zwyczaj, przywilej, lub nawet przez przysięgę lub zatwierdzenie Stolicy Apostolskiej, lub też jeżeli ich prawa i swobody były zagwarantowane w jakikolwiek inny sposób; zachowując tylko te, gdzie praktyka odprawiania Mszy św. w inny sposób była przyznana ponad 200 lat temu wraz z jednoczesnym utworzeniem i zatwierdzeniem kościoła przez Stolicę Apostolską, oraz te, które zachowały podobny zwyczaj nieprzerwanie przez okres nie mniej niż 200 lat; w których to przypadkach w żaden sposób nie odwołujemy ich ww. przywilejów lub zwyczajów. Mimo to, jeżeli ten Mszał, który uznaliśmy, iż jest godzien wydania, bardziej odpowiada tym ostatnim, niniejszym pozwalamy im na odprawianie Mszy św. zgodnie z tym rytem, pod warunkiem uzyskania zgody ich biskupa lub prałata, oraz całej kapituły, i niezależnie od innych warunków. Wszystkim innym ww. kościołom zakazuje się używania innych mszałów, które należy zupełnie i w całości wycofać; i przez tę obecną Konstytucję, która będzie mieć moc prawną po wsze czasy, nakazujemy i polecamy, pod groźbą kary Naszego gniewu, aby nic nie było dodane do Naszego nowo wydanego Mszału, nic tam pominięte, ani cokolwiek zmienione.

W szczególności, nakazujemy każdemu patriarsze, administratorowi i innym osobom jakiejkolwiek kościelnej godności, choćby był to kardynał Świętego Kościoła Rzymskiego lub posiadacz jakiegokolwiek innego stopnia lub stanowiska, a nakazujemy im to na mocy świętego posłuszeństwa, aby śpiewali bądź recytowali Mszę św. zgodnie z rytem, sposobem i normą niniejszym przez Nas ustanowioną, a tym samym zaprzestali i całkowicie zaniechali wszystkich innych rubryk i rytów innych mszałów, niezależnie jak dawnych, do których przestrzegania byli przyzwyczajeni, i aby nie dopuszczali myśli o wprowadzaniu do odprawiania Mszy św. jakichkolwiek ceremonii lub recytowania jakichkolwiek innych modlitw, niż te zawarte w Mszale.

Ponadto, na mocy treści niniejszego aktu i mocą Naszej Apostolskiej władzy, przyznajemy i uznajemy po wieczne czasy, że dla śpiewania bądź recytowania Mszy św. w jakimkolwiek kościele, bezwzględnie można posługiwać się tym Mszałem, bez jakichkolwiek skrupułów sumienia lub obawy o narażenie się na karę, sąd lub cenzurę, i że można go swobodnie i zgodnie z prawem używać. Żaden biskup, administrator, kanonik, kapelan lub inny ksiądz diecezjalny, lub zakonnik jakiegokolwiek zgromadzenia, jakkolwiek nie byłby tytułowany, nie może być zobowiązany do odprawiania Mszy św. w inny sposób, niż przez Nas polecono. Podobnie nakazujemy i oznajmiamy, iż nikt nie może być nakłaniany bądź zmuszany do zmieniania tego Mszału; a niniejsza Konstytucja nigdy nie może być unieważniona lub zmieniona, ale na zawsze pozostanie ważna, i będzie mieć moc prawną, pomimo wcześniejszych konstytucji lub edyktów zgromadzeń prowincjalnych bądź synodalnych, i pomimo zwyczajów ww. kościołów, ustanowionych bardzo dawnym lub odwiecznym nakazem, zachowując tylko zwyczaje mające ponad 200 lat.

W konsekwencji, z Naszej woli i mocą tej samej władzy, zarządzamy, iż jeden miesiąc po opublikowaniu tej Naszej Konstytucji i Mszału, księża Kurii Rzymskiej będą zobowiązani do śpiewania bądź recytowania Mszy św. zgodnie z niniejszym; inni na południe od Alp, po trzech miesiącach; ci, którzy mieszkają za Alpami, po sześciu miesiącach lub tak szybko, jak tylko Mszał będzie dostępny.

Ponadto, aby wymieniony Mszał był zachowany od skazy i utrzymany wolny od defektów i błędów, karą za nieprzestrzeganie niniejszego w przypadku wszystkich drukarń na obszarze bezpośrednio lub pośrednio podległym Nam, bądź Świętemu Kościołowi Rzymskiemu, będzie konfiskata ich książek i grzywna w wysokości 100 dukatów w złocie płatna ipso facto do Apostolskiego Skarbca. W przypadku siedziby w innych częściach świata, karą będzie ekskomunika latae sententiae i inne kary według Naszego uznania; i mocą Naszej Apostolskiej władzy i zgodnie z brzmieniem tego dokumentu, zarządzamy, iż nie wolno im ośmielić się, albo dopuścić myśli o wydrukowaniu, wydaniu lub sprzedaży, lub w jakikolwiek inny sposób przyczynić się do dostarczenia takich ksiąg, bez Naszego potwierdzenia i zgody, lub bez wyraźnej zgody Komisarza Apostolskiego dla wymienionych rejonów świata, który będzie w tym celu przez Nas wyznaczony. Każda z wymienionych drukarń musi otrzymać od ww. Komisarza Mszał standardowy, który będzie służyć jako wzorzec kolejnych kopii, które, gdy zostaną wykonane, muszą być porównane ze wzorcem i wiernie się z nim zgadzać, nie różniąc się w żaden sposób od pierwowzoru wydrukowanego w Rzymie.

Ale, ponieważ trudno byłoby przesłać niniejszą Konstytucję do wszystkich części świata i powiadomić jednocześnie wszystkich zainteresowanych, zarządzamy, iż będzie ona, jak zwykle, rozwieszona na drzwiach Bazyliki Księcia Apostołów, na drzwiach Apostolskiej Kancelarii i na końcu Campo de’Fiori; ponadto nakazujemy, że drukowane kopie niniejszego dokumentu, potwierdzone przez notariusza i poświadczone pieczęcią funkcjonariusza kościelnego, będą posiadać tę samą niebudzącą wątpliwości ważność, gdziekolwiek w każdym kraju, który chciałby wystawić publicznie niniejszy Nasz tekst. Podobnie, nikomu nie wolno naruszyć lub nierozważnie zmienić tego tekstu Naszego zezwolenia, ustanowienia, nakazania, polecenia, skierowania, przyznania, indultu, deklaracji, woli, dekretu i zakazu. Ktokolwiek by ośmielił się tak uczynić, niech wie, iż naraża się na gniew Boga Wszechmogącego oraz błogosławionych Apostołów Piotra i Pawła.

Dan u Świętego Piotra w Rzymie, w roku tysiąc pięćset siedemdziesiątym Wcielenia Naszego Pana, dnia czternastego lipca, piątego roku Naszego Pontyfikatu.

x. Rajmund Dulac - ZAKRES OBOWIĄZYWANIA BULLI QUO PRIMUM TEMPORE ŚW. PIUSA V

UWAGI WSTĘPNE

1. Jeżeli bulla wprowadza jakieś rzeczywiste prawo, będzie to prawo ludzkie, którego powaga nie pochodzi ani z natury rzeczy, ani z Bożego objawienia, ale wynika z wolnej woli legislatora jako człowieka.

2. Legislator musi przedstawić tak jasno i w pełni, jak to tylko jest możliwe, naturę i zakres swej woli:

  1. Musi on stwierdzić, iż ustanawia rzeczywiste prawo, stwarzające prawniczy obowiązek, a nie tylko wyrażenie życzenia, zalecenie, „dyrektywę” czy nawet może formalne wyrażenie jego woli, które zamyka się na jej zadeklarowaniu jako wydaniu polecenia podmiotowi jemu podległemu.
  2. Musi on określić zakres obowiązywania prawa odnośnie czasu, miejsca i osób.
  3. Tam gdzie jest to konieczne, musi określić dokładne instrukcje dla wywiązania się z obowiązków zawartych w jego dekrecie legislacyjnym: co on nakazuje, na co zezwala i, być może, jakie przywileje przyznaje.
  4. Jeżeli legislacja ma zastosowanie do materii podmiotu, która nie jest zupełnie nowa, legislator musi precyzyjnie określić związek nowego prawa z poprzednim prawem lub zwyczajem.
    1. Tylko częściowa zmiana?
    2. Całkowite odwołanie?
  5. Ponieważ niepisane prawo zwyczajowe niesie ze sobą szczególną sobie właściwą siłę, musi on wyraźnie określić w jakim stopniu nowe prawo zachowuje to poprzednie, a w jakim stopniu je znosi.

3. Dla formalnego, oficjalnego wyrażenia tych różnych intencji, istnieją pewne „prawne zasady”, słownictwo, propria verborum significatio, dobrze znane prawnikom. Kościół nigdy nie zaniedbywał uznania ich za szczególny rodzaj gwarancji, przeciwko zarówno dowolności despotyzmu jak i anarchii.

Jest faktem, iż „Kościół posoborowy” lekceważy te zasady, a zarazem to co jego przedstawiciele nazywają „legalizmem”; czyli unika wyraźnego, szczerego i bezpośredniego wyrażenia swych intencji we wszystkich dziedzinach: dogmatycznej, etycznej i dyscyplinarnej.

Współczesny członek hierarchii nie odważy się już wydawać poleceń, ale wypowiada się, używając wieloznacznych sformułowań, sprawiając tylko wrażenie, że wydaje polecenia. Może on wówczas wycofać się lub postąpić do przodu, zależnie od oceny sytuacji, nigdy nie tracąc twarzy, ponieważ w ten sposób jest on ukryty za maską.

Ta nowa władza nadała sobie nową nazwę: nazywa się „służbą”. „Samoobsługa” byłaby może nawet bardziej odpowiednia! Każdy postępuje według swego życzenia, od najwyższego do najniższego.

BULLA WPROWADZA RZECZYWISTE PRAWO

1. Jest to prawo niosące ze sobą prawniczy obowiązek wyrażony za pomocą tradycyjnych prawnych sformułowań.

2. Nie jest to po prostu osobisty dekret prawny Najwyższego Pasterza, ale, bez wątpienia, akt soboru (Trydenckiego). Św. Pius V nawiązuje wprost do „dekretów Świętego Soboru Trydenckiego”, który zlecił mu to zadanie po tym, jak Ojcowie wyrazili precyzyjnie swoje życzenia. To również wyjaśnia oficjalny tytuł mszału: Mszał Rzymski ustanowiony zgodnie z dekretami Świętego Soboru Trydenckiego, wydany przez św. Piusa V. Sobór wprowadził jego ustanowienie, papież nakazał jego wydanie.

3. Wola legislatora jest zaangażowana przy uwzględnieniu różnych niuansów, które wymieniono szczegółowo w drobiazgowo wyrażonych zdaniach końcowych, względem czego wykazaliśmy, iż znalazły się one tam nie tylko dla podkreślenia [wagi]. Jako doskonałe ćwiczenie pełnej szacunku uwagi, czytelnik może z łatwością umieścić każde z następujących jedenastu wyrażeń obok odpowiedniego postanowienia bulli. Wyrażenia te są następujące: „Hanc paginam Nostrae permissionis, statuti, ordinationis, mandati, praecepti, concessionis, indulti, declarationis, voluntatis, decreti et inhibitionis...”.

4. Bulla określa precyzyjnie osoby, czas i miejsca, do których jej postanowienia mają zastosowanie.

5. Obowiązek jest potwierdzony przez wyraźnie określone sankcje.

6. Papież nie obwieszcza tym prawem nowego mszału; on ustanawia istniejący. Mimo tego, wyraźnie określa, w których miejscach ten dotychczas istniejący został częściowo zmieniony albo całkowicie odwołany. Mając to na uwadze, ostatni rozdział (tzw. nieprzystający) jest precyzyjny, wyraźny i rygorystyczny, i nie jest tylko ogólną wzmianką dotychczasowych praw i zwyczajów, które teraz mają być zniesione, ale wymienieniem ich wszystkich z nazwy (co wyraźnie kontrastuje z Mszałem Rzymskim papieża Pawła VI, szczególnie jeżeli chodzi o rozdział nieprzystający).

BULLA SZANUJE USTANOWIONE PRAWO

Co charakteryzuje prawdziwie wielkiego władcę, to to, że im bardziej stanowczo wprowadza obowiązki, tym bardziej skrupulatny jest w respektowaniu praw; nie tylko ogólnych i absolutnych praw abstrakcyjnej „osoby”, ale historycznych praw osób i poszczególnych społeczności, nawet jeżeli są one wyłącznie zwyczajowe.

Św. Pius V potwierdza więc dwa następujące prawa:

  1. Kościołów i społeczności, które cieszyły się używaniem swych własnych mszałów, zaaprobowanych od chwili ich ustanowienia
  2. Tych mszałów, podobnie różniących się od Mszału Rzymskiego, co do których można wykazać, iż były używane przez co najmniej dwieście lat.

Powyższe potwierdzenie istniejących praw (nequaquam auferimus) nie powinno być mylone z „pozwoleniem” lub „indultem”, które potem następują. Papież potwierdza te istniejące prawa, których zawarcie w bulli uważa za wystarczające.

BULLA TOLERUJE OSOBISTE PREFERENCJE

Po potwierdzeniu praw zgromadzeń zakonnych, kapituł, itp. do jednoczesnego zachowania swych własnych mszałów, św. Pius V zezwala tym wspólnotom na wyrzeczenie się ich mszałów na rzecz jego własnego, si iisdem magis placeret, jeżeli jego mszał bardziej je zadowala. Ale jeden warunek, że taka zamiana musi być zaakceptowana przez biskupa lub przełożonego, jak też „całą kapitułę”. Papież tutaj ponownie, choć zalecając swój własny mszał, w pewnych przypadkach nie życzy sobie naruszania ustanowionych praw, a w rzeczywistości daje tym prawom priorytet. Wobec powyższego, musimy mieć na uwadze, iż te poszczególne mszały są zasadniczo identyczne z Mszałem Rzymskim, różniąc się mniej znaczącymi detalami.

BULLA PRZYZNAJE PRZYWILEJ

Poniżej omawiamy istotny punkt, co do którego, o ile nam wiadomo, nikt dotąd w sposób szczególny nie nawiązywał.

1. „Współczesna mentalność” (według Bugniniego) pragnie ignorować przywileje: gdy rozważamy wyjątki od prawa powszechnego jako przejaw arystokratycznej mentalności niegodnej ery, która jest jednocześnie egalitarna i totalitarna. Era współczesna uznaje tylko prawa i krzywdy lub „wykroczenia”.

2. „Kościół posoborowy”, żyjąc w tego rodzaju świecie, proponuje wnieść do niego dwa następujące elementy: tymczasowe „eksperymenty” oraz zalegalizowane łamanie prawa (wprowadzenie języków narodowych, komunia na rękę, komunia pod dwiema postaciami, powszechna koncelebra, itd.).

3. Kościół katolicki, ze swej strony, indywidualizuje swe prawa, a czasami je zawiesza lub łagodzi, ze względu na zwyczaj lub przywileje. Czy jest to arystokratyczne? Niech i tak będzie, i tym lepiej! Jest to przejaw wyjątkowej zgodności z Ewangelią, która jest prawem łaski i wynagrodzenia.

4. Św. Pius V uznał, jak widzieliśmy, wyjątki w stosunku do norm określonych w swoim mszale. Widzimy teraz, że, oprócz obowiązków narzuconych przez bullę, dodaje on przywilej, który preferuje jego własny mszał. Przywilej ten ma być ważny we wszystkich przypadkach i we wszystkich czasach. „Ponadto, na mocy treści niniejszego aktu, mocą Naszej Apostolskiej Władzy, przyznajemy i uznajemy...” – i w aspekcie powyższego pragniemy poczynić siedem spostrzeżeń:

  1. To co wyróżnia się w tym rozdziale bulli, to użycie czasowników concedimus et indulgemus”, które są we wstępie. Ich właściwym znaczeniem jest przywilej, który nadaje status legalności prywatnemu prawu. Tak więc, w tym przypadku, privilegium jest dodatkiem do prawa; należy to rozumieć jako nadanie mu nowej władzy, która ma pierwszeństwo we wszystkich przypadkach, obecnie i w przyszłości, gdziekolwiek prawo Quo primum miałoby być przedmiotem ograniczenia. Dlatego, nawet gdyby prawo przestało obowiązywać, przywilej nadal by istniał.
  2. Waga tego przywileju jest podkreślona przez słowa „mocą Naszej Apostolskiej Władzy”, które papież wprowadza przed jego nadaniem.
  3. Przywilej ten jest przyznawany bez wyjątku każdemu księdzu, diecezjalnemu lub zakonnemu, w każdym Kościele, dla każdego rodzaju Mszy.
  4. Żaden przełożony nie może utrudniać użycia tego przywileju z jakiegokolwiek powodu, czy to prywatnie czy publicznie.
  5. Korzystający z tego przywileju nie mogą być zobowiązani przez nikogo, kimkolwiek by nie był, do używania innego mszału („a quolibet cogi et compelli”), lub do wprowadzania choćby najmniejszej modyfikacji Mszału św. Piusa V.
  6. Ta koncesja nie wymaga żadnego dodatkowego zezwolenia, zgody lub potwierdzenia. Bulla stanowi: „na mocy treści niniejszego aktu”, które uznaje się za w pełni wystarczające.
  7. Wreszcie, jest to przywilej „wieczny” (etiam perpetuo).

Ostatnie zdanie prowadzi nas do pytania, które dotyczy każdego legislacyjnego zarządzenia bulli: do jakiego stopnia może papież wiązać swoich następców? Jest to ważne i delikatne pytanie, które ograniczymy tutaj do przypadku omawianego w tej dyskusji. Oczywiście, nie chodzi tutaj o papieża jako interpretatora Boskiego Prawa, co jest niezmienne, ale papieża wobec prawa kościelnego.

CZY BULLA JEST WAŻNA PO WSZE CZASY?

1. Jedna zasada się tutaj wyróżnia: „Par in parem potestatem non habet”: równi nie mają władzy nad sobą nawzajem. Nikt zatem nie może niczego wymagać od równego sobie. Jest to zwłaszcza prawdziwe w odniesieniu do najwyższej władzy. W istocie jest to ta sama władza wykonywana przez różne osoby. Należy więc z jak największą ostrożnością rozważyć pełne znaczenie tej zasady. Jeżeli papież (by ograniczyć się do mówienia tylko o najwyższej władzy religijnej) może rozwiązać to, co inny papież dzięki tej samej władzy związał, powinien użyć tego prawa tylko dla najbardziej istotnych przyczyn: przyczyn, które skłoniłyby jego poprzednika do unieważnienia jego własnego prawa. Innymi słowy, istota najwyższej władzy jest sama skażona następującymi po niej sprzecznymi decyzjami.

Gdy filozofowie dyskutują o „boskiej władzy” używają rozróżnienia, które ma nieskończenie lepsze zastosowania w omawianym tu przypadku: co Bóg może uczynić na mocy „władzy absolutnej”, a co może uczynić przy poszanowaniu Swej „władzy ustalonej”1.

Istota sprawy nie zasadza się na powiedzeniu: „Paweł VI mógł w sposób ważny znieść bullę św. Piusa V”. Trzeba jeszcze wykazać, że uczynił to prawowicie.

Tutaj kwestia prawowitości dotyka samego kształtu i podstawy nowego prawa – w pierwszej kolejności włączając pytanie o zmienność samego prawa. Boskie prawo zawiera dowód swej własnej uniwersalności i niezmienności w samym sobie. Ale prawo kościelne, jak całe prawo ludzkie, musi zawierać dodatkową przesłankę dla faktycznych dowodów, nawet jeżeli ta przesłanka jest jak najbardziej oczywista – choćby czysto standardowa, a która, w powszechnym mniemaniu, chroni prawo od uczynienia go arbitralnym bądź sztucznym.

2. Co do kształtu, bulla Quo primum spełnia wszelkie warunki niezbędne dla wieczności. Wykazaliśmy to odpowiednio przedstawiając wyrażenia użyte przez legislatora.

3. Co do zawartości, jej wieczność jest potwierdzona przez trzy charakterystyczne cechy:

  1. Uwidoczniony cel, to znaczy pragnienie, aby istniał jeden mszał, przez co jedność Wiary może być zachowywana i okazywana poprzez jedność publicznej modlitwy.
  2. Sposób jej ustanowienia, który nie jest ani sztucznym tworem wyłonionym z wielu możliwości, ani nawet radykalną reformą, ale prawym ustanowieniem starożytnego Mszału Rzymskiego; prawym ustanowieniem dobrze sprawdzonej przeszłości, która jest najlepszym gwarantem spokojnej przyszłości.
  3. Jej autorstwo, które pochodzi od papieża działającego z całą mocą władzy apostolskiej, w pełnej łączności z wyraźnym życzeniem Soboru Powszechnego; w łączności z niezmienną tradycją Kościoła katolickiego; a, w stopniu w jakim dotyczy to zasadniczych części Mszału, w łączności z Kościołem Powszechnym.

4. Każda z ww. cech wzięta oddzielnie, a jeszcze bardziej wzięte łącznie, upewniają nas, iż żaden papież nie może nigdy legalnie unieważnić bulli św. Piusa V, nawet jeżeli przyjmiemy, że może to uczynić w sposób ważny nie naruszając ani Depozytu Wiary, ani żadnego innego podstawowego prawa Kościoła.

5. Wydaje się, iż nie podlega dyskusji, że Paweł VI faktycznie nie dokonał żadnego takiego unieważnienia, choćby tylko ograniczając to rozważanie do prawniczych sformułowań, które byłyby wymagane, a których nie ma w jego akcie.

6. Niestety, jednakże, podobnie wydaje się bezdyskusyjnym, iż Paweł VI de facto skłania się do zniesienia Mszału Rzymskiego, czy to z premedytacją, czy poprzez pobłażanie, czy poprzez tolerowanie, czy też poprzez ograniczenie niejasnymi zobowiązaniami, od których nie jest w stanie się uwolnić lub które czynią go ich więźniem.

7. Ktokolwiek sprzeciwia się błędom Pasterza, ten służy wiecznemu Papiestwu.

RADY DOTYCZĄCE DOPUSZCZALNEGO SPRZECIWU

Cztery i pół roku temu2, publicznie i na piśmie, podaliśmy nasze pierwsze rady dotyczące przesłanek użycia prawowitych środków sprzeciwu wobec rewolucji liturgicznej autoryzowanej przez obecnie panującego papieża. Było to we wrześniu 1967 r., dwa lata przed promulgacją nowego ordo Missae, ale w czasie, gdy zapowiedzi rewolucji były już tak wyraźne, iż dawały każdemu zwykłemu księdzu i świeckiemu prawo i obowiązek do takiego sprzeciwu. Od tego czasu mieliśmy możność potwierdzić nasze stanowisko. Gdyby nawet założyć, że nasze stanowisko było błędne lub skandaliczne, to jest niewiarygodnym, że ani Stolica Apostolska, ani biskupi, ani ich „teologowie” nie potępili ani nie zaprzeczyli postawionym argumentom. Podobnie niesamowitym jest, iż do dnia dzisiejszego (13 stycznia 1972 r.) autor ani razu nie był przywołany do odwołania swoich poglądów.

Proponujemy zatem następujące kryteria postępowania:

Zasada pierwsza: Mszału Pawła VI nie można nazwać obowiązkowym w jakimkolwiek ściśle prawniczym sensie, który by nakazywał jego używanie i jednoczesne wykluczenie „Mszału Rzymskiego ustanowionego dekretem Soboru Trydenckiego i wydanego z polecenia św. Piusa V”.

Zasada druga: bulla Quo primum tempore św. Piusa V nie była całkowicie zniesiona przez Konstytucję Pawła VI, Missale Romanum, z 3 kwietnia 1969 r. Co najwyżej, Konstytucja papieża Pawła VI zmienia tylko pewne określone szczegóły Mszału Trydenckiego, których nie będziemy tutaj szczegółowo omawiać.

Zasada trzecia: Nawet, jeżeli ktoś sądzi, że te zmiany papieża Pawła są ściśle obowiązujące, jest faktem, iż trzy przywileje zawarte w bulli św. Piusa V pozostały nietknięte, gdyż nie były w sposób wyraźny zniesione przez obecnego papieża, podczas gdy zasady prawa wymagają ich wyraźnego zniesienia.

Oto te trzy przywileje:

  1. Prawo każdego księdza do skorzystania z wiecznego przywileju omawianego w rozdziale V powyżej.
  2. Prawo każdego księdza do używania, z pierwszeństwem przed Mszałem Pawła VI, Mszału Trydenckiego, ratyfikowane przez zwyczaj, który się rozwinął przez piętnaście poprzedzających stuleci i przez stulecia, które nastąpiły potem.
  3. Prawo zakonników do zachowania mszału ich zgromadzenia, lub używania Mszału św. Piusa V, z pierwszeństwem w stosunku do Mszału Pawła VI (nota bene – zakonnicy należący do zgromadzeń mających swój własny mszał mają prawo żądania, aby ich kapelan używał ich mszału, nawet jeżeli on sobie tego nie życzy).

W konsekwencji, również wierni mają prawo do skorzystania z pierwszych dwóch przywilejów, poprzez swoich księży, którym te przywileje zostały wprost nadane. Mogą oni więc, zgodnie z prawem, zwrócić się do swoich księży i biskupów, aby ci zagwarantowali im regularne odprawianie Mszy św. według rytu trydenckiego.

Jesteśmy tak pewni tutaj wyłożonej doktryny, iż postanowiliśmy dodać następujące końcowe zalecenie: jeżeli – broń Boże – jakikolwiek przełożony jakiegokolwiek szczebla ośmieli się odmówić księżom, zakonnikom lub wiernym wykonywania tych praw, mogą i powinni oni zgłosić kompetentnej władzy, przy użyciu wszelkich prawnych środków, ten przypadek naruszenia bulli św. Piusa V, jako BEZPRAWNE NADUŻYCIE ICH WŁADZY. Ω

Wyciąg z dodatku do Itineraires nr 162. Tłumaczył Teodor Wielgus.

Przypisy:

  1. Ks. Dulac ma tu na myśli zapewne Sumę teologiczną, I.Q. XXV, art. 5, ad 1. „Chociaż Bóg ma władzę wszystko uczynić, jeżeli raz postanowi, aby uczynić to w pewien sposób, a nie w inny, nieuniknienie wyłącza inne możliwości, np. uczyniwszy duszę ludzką nieśmiertelną, Jego władza unicestwienia jej jest w naturalny sposób ustalona lub „nakazana” poprzez tę decyzję. Nie mógłby unicestwić czegoś, o czym postanowił, że jest nieśmiertelne, bez zaprzeczenia swej pierwotnej intencji. Boska „władza ustalona” jest władzą podległą Jego mądrości”. Ks. Dulac oczekuje od nas, abyśmy widzieli papiestwo jako ciągły urząd i uznali, że tylko najbardziej istotne przyczyny mogłyby zmusić do takiego przejawu wewnętrznej sprzeczności, jak w przypadku przyznania niezmiennego przywileju przez jednego urzędującego i jego unieważnienia przez następcę.
  2. Oryginał tego artykułu pochodzi z 13 stycznia 1972 r. – przyp. red.
Źródło informacji: http://www.piusx.org.pl

Jeden Święty, Powszechny i Apostolski


Haec est unica Christi Ecclesia, quam in Symbolo unam, sanctam, catholicam et apostolicam profitemur. Haec quattuor attributa inseparabiliter inter se connexa, Ecclesiae eiusque missionis lineamenta denotant essentialia. Ecclesia ea ex se ipsa non habet; Christus per Spiritum Sanctum tribuit Ecclesiae ut una, sancta, catholica sit et apostolica, atque etiam Ipse eam vocat ut unamquamque ex his qualitatibus deducat in rem.